niedziela, 13 września 2026

wolność fotografa, czyli kilka słów o prywatności i nie tylko

Pytanie brzmi - kiedy naruszamy, fotografując, prywatność, a kiedy wolno nam robić zdjęcia i je publikować bez obaw o przekraczanie czyichś granic.

To pytanie, na które, jak mi się wydawało, odpowiedź znałam, wróciło do mnie po zakupie drona. Niby wiadomo, jest coś takiego, jak wolność panoramy -  architekturę i sztukę w przestrzeni publicznej fotografujemy i pokazujemy, nie pokazujemy twarzy pojedynczych osób bez (ich) zezwolenia, chyba że człowiek jest elementem krajobrazu, czyli sprawa w zasadzie prosta...
Ale odwołajmy się do przykładów;

Na pierwszym zdjęciu - przyroda, oczywista oczywistość, wolno nam tu wszystko; nie ma zabudowań, nie ma ludzi, nie ma zwierząt ni ptaków, nikomu nic nie naruszamy, nie zakłócamy, wolność pełna 😉 Na drugim - jest już architektura, ale w ujęciu ogólnym, pejzaż wiejski, podgórski.
Na zdjęciu poniżej (widok z wieży) - już pojawia się detal, widać coś więcej, ale wciąż jest 'ogólnie', 



ale na zdjęciu czwartym - zamek Świny - zbliżamy się do granicy prywatności; tak naprawdę, jest to wykadrowany (kosztem jakości) fragment z większej całości, na której widać podwórka, ogródki, balkony, detal, krótko mówiąc.. 


I zdjęcie piąte, pałac w Sadach Dolnych, prywatny, obecnie niezamieszkany, pisałam o nim już na starym blogu, ale wtedy pokazywałam go z dołu - czy to zdjęcie narusza prywatność, czy nie?


Zamek w Pszczynie; 
tu wchodzi kwestia inna, mianowicie pozwolenie na zdjęcia obiektu muzealnego, które trzeba mieć, żeby zrobić zdjęcia z drona, ale, uwaga, z terenu należącego do muzeum/zamku. A ponieważ jest z parku miejskiego, to żadne prawo/przepis nie zostało naruszone, uff 😉


A wracając do ludzi - czy gdybyście znaleźli się na którymś z tych zdjęć, uznalibyście to za naruszenie prywatności, czy nie?


cdn;

*
Pierwsze zdjęcie jest ciut nieostre, wiało bardzo, ale lubię je, więc zostawiam ;) 

8 komentarzy:

  1. Ważny problem poruszasz, sama mam podobne dylematy, miałam jeszcze większe, gdy robiłam zdjęcia na stronę internetową szkoły.
    Generalnie nie jest naruszeniem prywatności zdjęcie, jeśli nie podpisano osób z nazwiska czy w inny sposób i jeśli jest ich dużo lub z daleka.
    Jeśli zdjęcie pałacu w Świnach miałoby być naruszeniem prywatności, to nie wiem już co nim nie jest...gdyby na tarasie pałacu opalała sie właścicielka, to może tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wspomniałaś o pałacu - nie w Świnach, a w Sadach, mea culpa, już poprawiłam. Ale tak, zastanawiałam się, bo tam jednak wleciałam na teren posesji. Z drugiej strony, jak piszesz, nikt na dachu się nie opalał 😉

      Usuń
  2. Cześć, przeczytałam wszystkie trzy wrześniowe posty, przy tym z 5 września napisałam długi komentarz, jeszcze raz serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i cieszę się, i już idę czytać 😊

      Usuń
  3. Pomyślałam, że chyba dzielisz włos na czworo. Myślę podobnie jak Jotka. I bardzo się cieszę, że wróciłaś!😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie dzielę, można mandat dostać, a na pewno narazić się na agresję. Mnie to spotkało, kiedy robiłam zdjęcia w plenerze grupce osób na koniach, i to były zdjecia z tyłu, czyli nie bylo widać twarzy jeźdźców. A awanturka była, że hej ;)

      Usuń
    2. To się zdziwiłam. I to bardzo!🤔

      Usuń
  4. Uważam, żeby nie robić zdjęć ludziom tak, aby można ich zidentyfikować. Więc od tyłu. Chyba, że jest większy tłum. Ale przeważnie rezygnuję z kadru, jeśli ktoś wen włazi 😉 Na cudzym zdjęciu bez pozwolenia też wolałabym nie być. Nigdy nie wiemy, kto i co zrobi z naszym wizerunkiem. Tak to już bywa w internecie, czego niestety doświadczyłam. Co do obiektów prywatnych... Hm, można tak pokazać budynek, żeby nie było wiadomo co to dokładnie jest. Jestem fanką szczegółów 😉

    OdpowiedzUsuń

Ostatnio pisuję dość nieregularnie, ale to nie znaczy, że nie zaglądam do Was:)