To pytanie, na które, jak mi się wydawało, odpowiedź znałam, wróciło do mnie po zakupie drona. Niby wiadomo, jest coś takiego, jak wolność panoramy - architekturę i sztukę w przestrzeni publicznej fotografujemy i pokazujemy, nie pokazujemy twarzy pojedynczych osób bez (ich) zezwolenia, chyba że człowiek jest elementem krajobrazu, czyli sprawa w zasadzie prosta...
Ale odwołajmy się do przykładów;.jpg)
Na pierwszym zdjęciu - przyroda, oczywista oczywistość, wolno nam tu wszystko; nie ma zabudowań, nie ma ludzi, nie ma zwierząt ni ptaków, nikomu nic nie naruszamy, nie zakłócamy, wolność pełna 😉 Na drugim - jest już architektura, ale w ujęciu ogólnym, pejzaż wiejski, podgórski.
Na zdjęciu poniżej (widok z wieży) - już pojawia się detal, widać coś więcej, ale wciąż jest 'ogólnie',
.jpg)
ale na zdjęciu czwartym - zamek Świny - zbliżamy się do granicy prywatności; tak naprawdę, jest to wykadrowany (kosztem jakości) fragment z większej całości, na której widać podwórka, ogródki, balkony, detal, krótko mówiąc..
-2.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


Ważny problem poruszasz, sama mam podobne dylematy, miałam jeszcze większe, gdy robiłam zdjęcia na stronę internetową szkoły.
OdpowiedzUsuńGeneralnie nie jest naruszeniem prywatności zdjęcie, jeśli nie podpisano osób z nazwiska czy w inny sposób i jeśli jest ich dużo lub z daleka.
Jeśli zdjęcie pałacu w Świnach miałoby być naruszeniem prywatności, to nie wiem już co nim nie jest...gdyby na tarasie pałacu opalała sie właścicielka, to może tak.
Dobrze, że wspomniałaś o pałacu - nie w Świnach, a w Sadach, mea culpa, już poprawiłam. Ale tak, zastanawiałam się, bo tam jednak wleciałam na teren posesji. Z drugiej strony, jak piszesz, nikt na dachu się nie opalał 😉
UsuńCześć, przeczytałam wszystkie trzy wrześniowe posty, przy tym z 5 września napisałam długi komentarz, jeszcze raz serdecznie pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńDziękuję i cieszę się, i już idę czytać 😊
UsuńPomyślałam, że chyba dzielisz włos na czworo. Myślę podobnie jak Jotka. I bardzo się cieszę, że wróciłaś!😘
OdpowiedzUsuńNie, nie dzielę, można mandat dostać, a na pewno narazić się na agresję. Mnie to spotkało, kiedy robiłam zdjęcia w plenerze grupce osób na koniach, i to były zdjecia z tyłu, czyli nie bylo widać twarzy jeźdźców. A awanturka była, że hej ;)
UsuńTo się zdziwiłam. I to bardzo!🤔
UsuńUważam, żeby nie robić zdjęć ludziom tak, aby można ich zidentyfikować. Więc od tyłu. Chyba, że jest większy tłum. Ale przeważnie rezygnuję z kadru, jeśli ktoś wen włazi 😉 Na cudzym zdjęciu bez pozwolenia też wolałabym nie być. Nigdy nie wiemy, kto i co zrobi z naszym wizerunkiem. Tak to już bywa w internecie, czego niestety doświadczyłam. Co do obiektów prywatnych... Hm, można tak pokazać budynek, żeby nie było wiadomo co to dokładnie jest. Jestem fanką szczegółów 😉
OdpowiedzUsuń