wtorek, 20 października 2026

październik we Wrocławiu czyli znów szukam jesieni


 Jak co roku o tej porze szukam jesieni 😉
Z różnym skutkiem, dodajmy, bo mało konsekwentna to pora roku... Czasem już początek października przynosi żółcie i czerwienie, czasem dopiero listopad, czasem październik jest ciepły, pogodny, słoneczny, a czasem smutny i szary, za to w listopadzie wybucha kolorami i zależy to nie tylko od pogody, ale też od regionu; inaczej na wschodzie, inaczej na zachodzie. No i inaczej w górach, inaczej w mieście. 
We Wrocławiu, który parkami stoi, jest jeszcze wciąż bardziej zielono niż kolorowo, ale to się oczywiście zmienia z dnia na dzień...
Zapraszam do Parku Szczytnickiego, tak wyglądał jeszcze kilka dni temu.

czwartek, 15 października 2026

z wizytą u Marianny Orańskiej

 

Marianna Orańska - chyba się nie pomylę mówiąc, że była jedną z najbardziej sprawczych kobiet swojej epoki, jedną z osób najbardziej zasłużonych dla ziemi kłodzkiej i, co wcale nie takie częste, też docenioną przez ludzi, którzy przybyli na te ziemie, sobie obce, i pamięć o niej, królewnie niderlandzkiej pielęgnują po dziś dzień. 

Odziedziczony po rodzicach w spadku majątek (m. in Kamieniec Ząbkowicki i Bardo) powiększyła o tereny u podnóża Gór Bialskich i południowo-zachodniej ziemi kłodzkiej. Po czym zajęła się inwestowaniem, zagospodarowywaniem, budowaniem, tworzeniem. Na liście zasług są m.in. sieć dróg górskich (ok. 60 km), rozwój gospodarki leśnej i hodowlanej (stawy rybne z pstrągiem) i okolicznych wsi (z edukacją włącznie), huta szkła, założenie kamieniołomów marmuru i specjalistycznej farmy krów (która z czasem przekształciła się w schronisko turystyczne pod Śnieżnikiem). 
Cytuję za wiki: "W pamięci poddanych pozostała jako Dobra Pani i utrwalona została w wielu nazwach miejscowych w okolicach Masywu Śnieżnika. Do dzisiaj istnieją Mariańskie Skały, Droga Marianny, Marianówka, Źródło Marianny, Biała i Zielona Marianna (nazwa lokalnych złóż marmuru)". 

sobota, 10 października 2026

chwila w Ząbkowicach Śląskich, mieście Frankensteina...?


 

Ząbkowice Śląskie - stare (końcówka XIII wieku), nieduże (14 tysięcy mieszkańców), położone na tzw. Przedgórzu Sudeckim, oddalone od stolicy Dolnego Śląska o 70 km, co przekłada się na półtorej godziny jazdy samochodem, rowerem między 3 a 4, gdyby ktoś chciał :)

Usytuowane na przecięciu szlaków handlowych, z licznymi przywilejami, wtedy jeszcze nie Ząbkowice, a Frankenstein, pozostawały dość krótko własnością książąt ziębickich, a od 1351 kolejno króla czeskiego Karola IV Luksemburskiego i rodu Podiebradów, potem Habsburgów, by od połowy XVIII wieku przejść pod panowanie władców Prus. W 1945 roku (przez chwilę jako Frankensztyn) miasto znalazło się w granicach Polski.

poniedziałek, 5 października 2026

o opactwie w Henrykowie w kilku zdaniach i kilku zdjęciach

 

Historia opactwa sięga roku 1222, kiedy to Henryk I Brodaty wydał zgodę na osadzenie w Henrykowie zakonu cystersów, filii opactwa w Lubiążu; oficjalnym fundatorem został jego syn, Henryk II Pobożny. 

Pierwsi zakonnicy przybyli tu w 1227 roku, rok później konsekrowano drewniany kościół, który w kilkanaście lat później został spalony i splądrowany w trakcie najazdu mongolskiego. Wkrótce rozpoczęto jego odbudowę, dokumentowaną na bieżąco przez opata Piotra, w księdze nazwanej henrykowską - jednym z najcenniejszych zabytków piśmiennictwa polskiego, który co prawda pisany był po łacinie, ale zawiera pierwsze zdanie w języku polskim.

W 1304 roku cystersi rozpoczęli budowę nowego gotyckiego kościoła klasztornego, który był później wielokrotnie niszczony i w XVII wieku odbudowany w stylu barokowym - z tego okresu pochodzą najcenniejsze zabytki, m.in. wspaniałe rokokowe stalle.

W 1810 roku po edykcie sekularyzacyjnym króla Prus mnisi zostali zmuszeni do opuszczenia Henrykowa, a klasztor zmienił nieco charakter stając się siedzibą magnacką, m.in książąt sasko-weimarskich. Przez jakiś czas był tu też szpital dla umysłowo chorych, potem fabryka, a od 1949 wrócił do Kościoła jako przeorat zakonników ze Szczyrzyca. 

W  latach 1990-2019 funkcjonował tu oddział PWT-u dla kleryków I roku, od 1997 jest dom opieki Caritas, a od 2002 katolickie liceum.

To tyle w wielkim skrócie; zainteresowanych odsyłam do encyklopedii wszelakich i uprzedzając pytania - nie, klasztoru nie zwiedzałam,  pospacerowałam tylko i zrobiłam kilka zdjęć z dołu i z góry, wstąpiłam do kościoła, a potem do kawiarenki przyklasztornej na bardzo dobrą kawę i przepyszne ciastko, i tak, wrócę tu inna porą po zdjęcia może jesienne, może zimowe, bo zauroczyło mnie to miejsce, no i nie wszystko widziałam przecież. 

Zapraszam na spacer 😊

środa, 30 września 2026

Day ut ia pobrusa, czyli tajemnice Henrykowa...




Day ut ia pobrusa, a ti poziwai,
czytane Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj 

te słowa, pierwsze, jakie zapisano w języku polskim zna chyba każdy, kto skończył choć podstawówkę ;) Skierował je ponoć mąż do żony, ciężko pracującej przy żarnach, a znaczyć miały "daj, niech ja pomielę, a ty odpoczywaj", a zapisał w  Księdze Henrykowskiej, czyli łacińskojęzycznej kronice opactwa cystersów w Henrykowie w roku 1270 tamtejszy mnich. 
Ponieważ mielenie ziarna było uważane za pracę niegodną mężczyzny, mąż ów został nazwany przez sąsiadów Brukałą (zbrukanym), a przezwisko to dało także nazwę całej miejscowości (Brukalice).

Zdanie jest tak słynne, że przy wjeździe do Henrykowa postawiono mu pomnik, oczywista oczywistość 😉

piątek, 25 września 2026

orzeł w Ziębicach, czyli plany planami a pogoda swoje...

Wyskoczyłam kilka dni temu na południe od Wrocławia.

W planach były różne miejsca, ale że wiało i padało, to musiałam się dostosować do okoliczności i ostatecznie wylądowałam na chwilę w Ziębicach; pospacerowałam po rynku i podjechałam zrobić zdjęcia największemu (ponoć) w Europie pomnikowi z ceramiki, jakim jest rzeźba orła w Ziębicach. 

środa, 16 września 2026

Dobromierz, mała wieś z historią, widokami i przyszłością



Dobromierz - niewielka wieś na Przedgórzu Sudeckim, w gminie o tej samej nazwie, przez którą przejeżdża każdy, kto zmierza krajową "piątką" w kierunku Jeleniej Góry czy Lubawki. Ściślej ujmując - obok, bo owszem, kiedyś, chyba jeszcze w latach 80. droga prowadziła przez środek wsi, ale od lat już ją omija.
Kilka informacji dla tych, którzy lubią wiedzieć 😉

- pierwsze wzmianki o Dobromierzu pochodzą z roku 1277;
- w latach 1409-1945 wieś była miastem;

- jak przeczytamy w wikipedii,
miasto założyli dwaj bracia szlacheckiego rodu, którzy byli ze sobą skłóceni przez około 6 lat. Na znak zawartego pokoju, na górze, koło grodu, zbudowali miasto, które nazwali Wysoką Górą Pokoju (Hohenfriedeberg);

- 4 czerwca 1745 pod Dobromierzem została stoczona jedna z największych bitew w wojnie o sukcesję austriacką, w której wojska pruskie dowodzone przez króla Prus Fryderyka II Wielkiego odniosły zwycięstwo nad wojskami koalicji austriacko-saskiej pod dowództwem Karola Lotaryńskiego.
 Z okazji setnej rocznicy bitwy postanowiono wznieść na szczycie pomnik-wieżę widokową, ukończoną z powodu braku funduszy dopiero w 1852.
Obecnie wieża jest w prywatnych rękach.

- wieś leży nad Strzegomką, na której w latach 80 wybudowano zbiornik, sztuczne jezioro zaporowe pełniące funkcję ochrony przeciwpowodziowej i źródła wody pitnej dla gminy; 
- tu urodził się Stanisław Szozda (1950–2013) – kolarz olimpijski

- całą gminę zamieszkuje niespełna 5000 osób, z czego ok. 800 w samym Dobromierzu;
- od 2019 roku działa tu Uniwersytet Trzeciego Wieku;

- z ciekawostek - przebiegają tędy dwa szlaki piesze, odbywa się cyklicznie festiwal muzyki bluesowej i pikniki historyczne, był też Dobromierz plenerem w kilku filmach i bohaterem książki; całkiem sporo, jak na taka małą miejscowość 😊 

niedziela, 13 września 2026

wolność fotografa, czyli kilka słów o prywatności i nie tylko

Pytanie brzmi - kiedy naruszamy, fotografując, prywatność, a kiedy wolno nam robić zdjęcia i je publikować bez obaw o przekraczanie czyichś granic.

środa, 9 września 2026

Zacznijmy od mostu czyli świat z góry

 Gdybym miała powiedzieć, co w krajobrazie lubię najbardziej, to, wychodząc z poziomu zero, byłyby to najpierw drzewa (pojedyncze lub w szpalerze), a potem góry, a patrząc z wysokości drona - rzeki i to co na nich, czyli mosty i jazy.
Potem dopiero architektura, miasta i wsie, etc. Osobną kategorią jest fotografia uliczna; gdybym mogła, siedziałabym z aparatem gdzieś z boku i robiła zdjęcia ludziom, no, ale umówmy się...

Pierwszy raz o dronie pomyślałam, patrząc z drogi na stojącą poniżej w dolinie dawną cerkiew w Chyrowej, jakby to było móc zobaczyć ją z bliska, z góry. Sześć lat temu. Wydawało mi się to mrzonką bardziej niż pomysłem, człowiek sam siebie nie zna, jak widać 😉
...
Zacznijmy od mostów.

sobota, 5 września 2026

lęki, drony i powroty, czyli czy jest tu jeszcze moje miejsce

 Od jakiegoś czasu przymierzam się do powrotu na blog.
Idzie mi to niespieszno, raz czuję przypływ chęci, energii, raz ich odpływ, tak falowo, nie ukrywam, że towarzyszy temu też obawa, czy to się uda...

 Równocześnie z mniejszą lub większą regularnością wrzucam coś na fejsbuka (co zapewne widać i tutaj, w podglądzie), ale nie daje mi to specjalnej przyjemności, raczej wynika z przyzwyczajenia, potrzeby zrobienia czegoś ze zdjęciami, których co prawda robię zdecydowanie mniej niż kiedyś, ale jednak wciąż. No i tak bez większego, nazwijmy to, entuzjazmu, wszystko już wszyscy opisali, pokazali, wytłumaczyli, człowiek ma poczucie wtórności....
FB rządzi się też swoimi prawami, czy raczej algorytmami, które dla takich jak ja niszowców nie są zbyt przyjazne. Innymi słowy - nie jesteś tam u siebie. Co prawda historia pokazuje, że i na blogu jest się u kogoś i czasem trzeba się zwijać, ale jednak bardziej tu domowo niż na fb, nie ma zagrożenia, że algorytm zablokuje zdjęcie, na którym jest krowa, bo sztucznej inteligencji nie spodobały się jej wymiona 😁
......