.jpg)
Ząbkowice Śląskie - stare (końcówka XIII wieku), nieduże (14 tysięcy mieszkańców), położone na tzw. Przedgórzu Sudeckim, oddalone od stolicy Dolnego Śląska o 70 km, co przekłada się na półtorej godziny jazdy samochodem, rowerem między 3 a 4, gdyby ktoś chciał :)
Usytuowane na przecięciu szlaków handlowych, z licznymi przywilejami, wtedy jeszcze nie Ząbkowice, a Frankenstein, pozostawały dość krótko własnością książąt ziębickich, a od 1351 kolejno króla czeskiego Karola IV Luksemburskiego i rodu Podiebradów, potem Habsburgów, by od połowy XVIII wieku przejść pod panowanie władców Prus. W 1945 roku (przez chwilę jako Frankensztyn) miasto znalazło się w granicach Polski.
Co ciekawego jest w Ząbkowicach, że człowiek tam jeździ?
Warta zobaczenia jest całkiem dobrze zachowana tzw. substancja miejska (która uniknęła przejścia frontu i zniszczeń w 1945 roku, o którą zadbali też jej powojenni mieszkańcy), z naciskiem na rynek, ruiny zamku i, oczywiście, słynna na całą Polskę Krzywa Wieża. W okolicy (plus minus 25 km) mamy też co zwiedzać, choćby wcześniej omawiany Henryków i Ziębice, ale też nieodległe Bardo czy Kamieniec Ząbkowicki (będziemy ).
Kilka zdjęć na zachętę (mam nadzieję 😊)
Zacytuję wikipedię:
"najwyższa krzywa wieża w Polsce – ma 34 m wysokości, a jej obecne odchylenie od pionu wynosi 2,14 m. Na jej szczyt wiedzie 139 schodów. Swoje święto obchodzi co roku w drugi weekend lipca podczas „Dni i Nocy Krzywej Wieży” – kulturalno-rekreacyjnego wydarzenia, które ściąga turystów i gości na występy gwiazd polskiej muzyki, happeningi, wystawy, pokazy i inne atrakcje. Podczas imprezy Krzywą Wieżę można zwiedzać aż do godz. 00.00".
W budynku obok kościoła mieści się tzw. Laboratorium Frankensteina, czyli ząbkowicka Izba Pamiątek; nie zaglądałam, było już po godzinach, podobnie jak nie weszłam na wieżę, może następnym razem?
Zamek, czytaj ruina, niestety niedostępny :(
byłam tu niemal równo 20 lat temu, wtedy można było wejść o każdej porze, no cóż, czasy się zmieniają... Za to teraz mogłam obejrzeć sobie dawne włości książęce z góry 😊
Nie ma dowodów, że twórczyni postaci zwariowanego naukowca, Mary Shelley, znalazła inspirację do swojej powieści rzeczywiście tu; jedna legenda mówi, że miało to coś wspólnego z aferą grabarzy, inna wskazuje raczej na spotkanie autorki z lordem Byronem i J. Polidorim, ale kto tam wie, jak było naprawdę... Dość, że w Ząbkowicach można zaliczyć spacer śladami pana F,
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Ostatnio pisuję dość nieregularnie, ale to nie znaczy, że nie zaglądam do Was:)