Historia opactwa sięga roku 1222, kiedy to Henryk I Brodaty wydał zgodę na osadzenie w Henrykowie zakonu cystersów, filii opactwa w Lubiążu; oficjalnym fundatorem został jego syn, Henryk II Pobożny.
Pierwsi zakonnicy przybyli tu w 1227 roku, rok później konsekrowano drewniany kościół, który w kilkanaście lat później został spalony i splądrowany w trakcie najazdu mongolskiego. Wkrótce rozpoczęto jego odbudowę, dokumentowaną na bieżąco przez opata Piotra, w księdze nazwanej henrykowską - jednym z najcenniejszych zabytków piśmiennictwa polskiego, który co prawda pisany był po łacinie, ale zawiera pierwsze zdanie w języku polskim.
W latach 1990-2019 funkcjonował tu oddział PWT-u dla kleryków I roku, od 1997 jest dom opieki Caritas, a od 2002 katolickie liceum.
To tyle w wielkim skrócie; zainteresowanych odsyłam do encyklopedii wszelakich i uprzedzając pytania - nie, klasztoru nie zwiedzałam, pospacerowałam tylko i zrobiłam kilka zdjęć z dołu i z góry, wstąpiłam do kościoła, a potem do kawiarenki przyklasztornej na bardzo dobrą kawę i przepyszne ciastko, i tak, wrócę tu inna porą po zdjęcia może jesienne, może zimowe, bo zauroczyło mnie to miejsce, no i nie wszystko widziałam przecież.
Zapraszam na spacer 😊
przecież!
I całkiem udany, nieprawdaż?
.jpg)
A w najbliższej przyszłości zapraszam do Złotoryi, gdzie zamknięty zamek i krzywa wieża ;)
zgory.jpg)

.jpg)

.jpg)

.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

zgory.jpg)
zgory.jpg)
zgory.jpg)
zgory.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Całość robi wrażenie, podobnie jak kompleksu Cystersów w Krzeszowie!
OdpowiedzUsuńNa tym popiersiu, to choć K. Wojtyła podobny do siebie:-)
Prawda? To drugi, po pomniku w Płocku bodajże, który oddaje podobieństwo. Nie wiem dlaczego te pomniki są w większości tak nieudolne.
UsuńDostrzegam mnóstwo urokliwych zakątków na spacery, spotkanie z przyrodą i z historią. Kościół i klasztor robią wrażenie widziane z nieba. Cieszę się, że Twój kompan dron dostarcza Ci tyle frajdy. Uściski.
OdpowiedzUsuńJa też się cieszę 😁 w Henrykowie jest gdzie połazić, ja już tam wcześniej byłam, ale dawno, teraz go odkrywam na nowo. No i sam klasztor wart jest uwagi, przecież.
UsuńSama forma pomnika też ciekawa i mocno nietypowa.
OdpowiedzUsuńTaki minimalistyczny, zgadzam się, że mało typowy, i chyba udany, nie sądzisz?
UsuńNie miałam pojęcia o istnieniu takich cudów.
OdpowiedzUsuńTo jest tak blisko Wrocławia, że musiałam wiedzieć, ale o ilu innych nie wiem, ha 😉
UsuńPamiętam naszą wizytę w klasztorze, niestety nie można było robić zdjęć z ochotą więc poczekam na Twoją relację z klasztoru właśnie. W kościele udało się kilka zrobić ale ukradkiem. Też uważam, że to fajne i ciekawe miejsce. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńTo chyba byliście dawno 😁 teraz wręcz mnie namawiano, może dlatego, że chcą nagłośnić obchody 800-ecia klasztoru?
UsuńTyle historii w jednym miejscu, a do tego ta zieleń, kościół, klasztorne zakamarki i widoki z góry – aż chce się tam po prostu pospacerować i niespiesznie chłonąć atmosferę. Zdjęcia świetnie oddają urok Henrykowa, a opowieść tylko zachęca, żeby kiedyś zobaczyć to wszystko na własne oczy. No i kawa z domowym ciastkiem brzmi jak idealne zakończenie takiego spaceru 😊 Z przyjemnością wrócę tu z Tobą przy kolejnej porze roku!
OdpowiedzUsuńWlasciwie to już jest ta kolejna pora roku, ale zaczekam, aż będzie więcej kolorów 🙂
UsuńNiesamowicie piękne jest to opactwo. A te piękne Twoje zdjęcia dodają mu jeszcze uroku.
OdpowiedzUsuńDziękuję:-)