wtorek, 20 października 2026

październik we Wrocławiu czyli znów szukam jesieni


 Jak co roku o tej porze zaczynam szukanie jesieni 😉
Z różnym skutkiem, dodajmy, bo mało konsekwentna to pora roku... Czasem już początek października przynosi żółcie i czerwienie, czasem dopiero listopad, czasem październik jest ciepły, pogodny, słoneczny, a czasem smutny i szary, za to w listopadzie wybucha kolorami i zależy to nie tylko od pogody, ale też od regionu; inaczej na wschodzie, inaczej na zachodzie. No i inaczej w górach, inaczej w mieście. 
We Wrocławiu, który parkami stoi, jest jeszcze wciąż bardziej zielono niż kolorowo, ale to się oczywiście zmienia z dnia na dzień...
Zapraszam do Parku Szczytnickiego, tak wyglądał jeszcze kilka dni temu.

Zacznijmy od punktu centralnego, czyli Hali Stulecia i pergoli; miejsce obowiązkowe dla fotografujących, niezależnie od pory roku, dnia, od światła..




Idziemy dalej,



przed nami śliczny modrzewiowy kościółek 
pw. św. Jana Nepomucena w środku parku;
 zbudowany ponoć w Starym Koźlu (XV/XVI w.), przewieziony w XVIII wieku do Kędzierzyna, skąd, zniszczony i w częściach przetransportowany został do Wrocławia, a tu odnowiony i pokazany w ramach Wystawy Stulecia (1913).
W 1962 roku wpisany został na listę zabytków, dziś pełni funkcję Otwartej Przestrzeni Kultury, gdzie się dzieje ;)



Mijamy pomnik Schillera i rozglądamy się za kolorami...




niby są, ale zieleń jednak dominuje...












Czasem trzeba przysiąść...;)
...
A tak szukałam jesieni kilka lat temu w Masywie Trójgarbu, tak w Rudawach  i w Górach Suchych, a tak nad Jeziorem Lubachowskim, aż się łezka kręci w oku...
...................................................

*Powiem wam, że niesamowitą przyjemność daje mi oglądanie świata z góry; wzlecieć nad drzewa, to jest frajda niewiarygodna 😊
Ciąg dalszy będzie;) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Ostatnio pisuję dość nieregularnie, ale to nie znaczy, że nie zaglądam do Was:)